26.6.17

Moda w Przedwojennej Polsce - Anna Sieradzka

Znów będzie o książkach. Tym razem będę się wyżywać trochę mniej, bo i pozycja jest bardziej dopracowana i tak naprawdę to czytało się ją bardzo dobrze, z małymi "ale...". Mowa o książce Moda w przedwojennej Polsce, której autorką jest Anna Sieradzka.
Okładka książki, źródło: https://ksiegarnia.pwn.pl/

25.6.17

Mój Vintage - Orientalna Parasolka

Zazwyczaj piszę tutaj o ubraniach, bo powiem szczerze, że o dodatkach mam dość blade pojęcie, jednak jest w mojej kolekcji pewien bardzo piękny przedmiot, który powinien trafić na bloga. Mowa o parasolce z drugiej połowy lat dwudziestych.


14.6.17

Mój Vintage - Laleczka z Drezna

Sukienka z prawdziwą historią za sobą.  Gdyby nie Kasia, pewnie nie zasiliłaby naszej kolekcji. Jak to się stało, że jednak z nami jest?

8.6.17

Moda kobieca w okupowanej Polsce - Joanna Mruk


Źródło: strona wydawcy: https://www.km.com.pl/

    Zazwyczaj kompletnie nie mam czasu czytania dla przyjemności, ze względu na piszącą się książkę i siedzenie dzień w dzień w niemieckojęzycznych pozycjach, które są mi tłumaczone przez Kiki. Po prostu nie mam kiedy. Jednak raz na jakiś czas trafia się okazja (między przyjściem jednej, a drugiej paczki zza Odry), kiedy mogę pozwolić sobie na coś lżejszego. Swoistą guilty pleasure, czyli książkę o modzie.

31.5.17

Mój Vintage - Nimfa

   Długo się za to zbierałam, bo sukienka jest u mnie już parę miesięcy, ale dopiero ostatnie tygodnie dały mi możliwość noszenia jej częściej. Nieziemskie znalezisko z Etsy jest obecnie moją ulubienicą.

27.5.17

Mój Vintage - Łąka Zimowa

No to do czterech łączek brakuje mi jednej. Nie tak dawno dorobiłam się trzeciej, zimowej, made in Skandynawia. Piękna, rozkloszowana sukienka, kwintesencja lat pięćdziesiątych, powędrowała do mnie za jedyne trzydzieści złotych, a dorwałam ją na jednej z retro-grup na fejsbuku.

15.5.17

Mój Vintage - Wiosenna Łąka

Coś mi się namnożyło tych łączek: od późnojesiennych, do całkiem wesołych i wiosennych. O dziwo, wszystkie one pochodzą z tego samego okresu: przełomu lat 40-tych i 50-tych.

29.4.17

Mój Vintage - Jesienna Łąka

Hej, hej. Ostatnio moja szafa wzbogaciła się o parę epokowych strojów. Już wcześniej zapoznaliście się z niezapominajkową sukienką z lat trzydziestych, która przeszła gruntowne spa i stała się prawdziwą ozdobą szafy ( i mnie przy okazji). Niedługo po niej, w jednym z wrocławskich second-handów udało mi się upolować podobne cudo: rozkloszowaną sukienkę z wczesnych lat pięćdziesiątych.

14.4.17

Niezapominajka

    Parę tygodni temu spotkało mnie ogromne szczęście. Znalazłam w lumpeksie coś niebywałego: wieczorową suknię z lat trzydziestych. Miałam okazję mieć w niej sesję zdjęciową we wrocławskim Parku Staromiejskim. Fotografką była Frustra

10.4.17

Targi Vintage w Dreźnie

     Jak dobrze wiecie Drezno nie jest moim ulubionym miejscem na świecie, niemniej kolejne wizyty uzmysławiają mi, że w sumie nie jest aż tak koszmarnie złe, jak dotychczas mi się mogło wydawać. Ostatnią wizytę w Królewskim Mieście wspominam naprawdę bardzo ciepło, mimo koszmarnej pogody, a to za sprawą targów vintage (czy też dokładniej: Vintage and Wedding Market), które przypadły na 2 kwietnia. Pojechałyśmy w ekipie, którą w skrócie można by nazwać, niezbyt poprawnie politycznie zresztą, jako: KKK- dwie Kasie plus jedna Karolina. 
    Cała impreza mieściła się na terenie Dresden Messe, do którego google mapa poprowadziła nas całkowicie okrężną drogą, dzięki której mogłyśmy podziwiać pojedyncze secesyjne kamienice utkane pomiędzy bloczkami mającymi swoją świetność w dobie DDR-u (still better than Krzyki in Wrocław) i fantazyjnymi, marynistycznymi muralami. Po trzecim kilometrze wędrówki, kiedy okazało się, że idziemy jakimś polem, wśród rzadkiej zabudowy fabrycznej, zaczęłyśmy się zastanawiać, czy aby na pewno google nas nie okłamało, ale jakoś twardo kroczyłyśmy dalej, aż industrialne hale stawały się gęstsze i wówczas natrafiłyśmy na pierwszy, niewielki drogowskaz na Vintage Targi. Hurra, a więc kierunek dobry! Tak udało nam się trafić do dość uroczych budynków z początku XX wieku, obok których, w pokaźnej hali, mieściła się nasza upragniona świątynia konsumpcjonizmu. Co za ulga! Po uiszczeniu opłaty wstępnej (5 euro dorośli, 3,5 euro studenci, uczniowie i dzieci [ a ja dwa dni po wygaśnięciu legitymacji]) naszym oczom ukazało się to, co zarejestrowali na filmie Filmteam Chemnitz:

27.3.17

Kamieniec Ząbkowicki

Minął mi właśnie jeden z lepszych weekendów tego roku (ok, to dopiero trzy miesiące). Przede wszystkim zostałam porwana po kursie niemieckiego do Kamieńca Ząbkowickiego, co było moim ogromnym marzeniem ze względu na znajdujący się tam pałac, ale przede wszystkim jeden z kościołów, w których podziwiać można rzeźby Thomasa Weisfeldta, artysty z Norwegii, który w dobie baroku tworzył na terenie Dolnego Śląska; ale także obraz Willmanna. 2w1 jeśli chodzi o moich śląskich ulubieńców.

11.3.17

Drezno chyba nie jest aż tak złe...

... jak dotychczas myślałam. Tak się złożyło, że z każdą wizytą trochę bardziej przekonuję się do dawnego miasta królów. Wczorajszy wyjazd był najlepszym z możliwych.

25.2.17

Jak ocenić wiek twojej sukienki? - poradnik dla początkujących.


    Dostaję całkiem sporo próśb odnośnie oceniania wieku ubrań. Przyznam szczerze, że długo nie miałam o tym większego pojęcia, dopóki sama nie stałam się właścicielką ubrań z lat 1940-1950, dlatego będę pisać głównie o tym okresie. Paradoksalnie krój często może nas zmylić. Powrót na modę lat trzydziestych i czterdziestych miał miejsce w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - powstawały wtedy pierwsze marki szyjące retro ubrania. Jak więc ocenić czy nasza sukienka jest z lat czterdziestych, czy osiemdziesiątych?
Obrazek z magazynu Mode und Waesche - nr 12 1938/39


20.2.17

Czerwono

Ostatnio zima nieźle daje się mi we znaki. Mimo, że dni są coraz dłuższe, słońca trochę więcej, a temperatura jakby wyższa, to wszędobylski smog przez ostatnie kilka dni odbierał mi całą radość z mroźnych spacerów. Tęsknotę za wiosną próbowałam wyrazić stylizacjami, w których przeważał żywy, czerwony kolor - czy to w odcieniu cierpkich pestek granatu czy skrzydełek biedronki (zdecydowanie nie ten wpadający w pomarańcz... O Zgrozo).
       Sukienkę, którą mam na sobie na pierwszym zdjęciu, pokazywałam już kiedyś na blogu; zestaw z dzisiejszej notki prezentuje się bardzo podobnie do tamtego, uzupełniłam go jednie o bardziej fikuśne buty z drugiej ręki i broszkę - prezent od zaprzyjaźnionej duszy.


11.2.17

W obiektywie Ultramarine cz.2

     Zdjęcia: Ultramarine Photography - zapomniałam napisać w poprzedniej odsłonie, ale bardzo szanuję panią fotograf za to, że używała różnych tricków w realu, nie zaś Fotoszopa, na osiągnięcie na przykład lekko zamglonych rogów zdjęcia, które sprawiają, że wygląda to wszystko bardzo onirycznie. :D Jak to zrobiła nie zdradzę. Sami idźcie na sesję.

     Gotowi na kolejną odsłonę szmaragdowej sukienki uszytej przez mnie na wzór z lat trzydziestych? Proszę bardzo. Możecie teraz przyjrzeć się nieco bardziej spódnicy i rękawom (które nastręczyły mi naprawdę wielu kłopotów).

6.2.17

Klasyka klasyki

      Czasem mam ochotę na mega klasyczny zestaw, który wyglądałby jak strój stenotypistki. Dlatego uwielbiam wszelkiego rodzaju spódnice syreny sięgające za kolano, a także białe koszule. Ale, ale: Koszula u mnie musi mieć jakąś formę bishop sleeves, które były niezwykle popularne w latach trzydziestych i czterdziestych. Teraz w pewnej formie wróciły do łask. No właśnie, ale jest z nimi pewien problem.

31.1.17

W obiektywie Ultramarine

       Udało się. Sama nie wiem jak, ale tego dokonałam: uszyłam swoją dream sukienkę. Nie wyszła może w 100% jak sobie marzyłam i wymaga nadal dopasowania do mojej sylwetki, niemniej jestem z niej super dumna. Ciemnozielona z przyjemnej, lejącej się tkaniny, niemal do ziemi, rocznik 1933. Powstała z wykroju z niemieckiego żurnala. Model wpadł mi w oko już bardzo dawno, kiedy robiłam parę ilustracji na zamówienie dla mojej koleżanki z Czech do jej opowiadania. Wybrałam tę sukienkę dla jednej z głównych bohaterek. Narysowałam ją w ciemnoniebieskiej tonacji, a kokardę pozostawiłam białą. Od tej pory suknia Lotty chodziła za mną dniami i nocami, ale bałam się usiąść do maszyny w obawie, że nie wyjdzie tak jak sobie wymarzyłam.

8.1.17

Atak zimy - Halle, Lipsk i Der Vintage Flaneur

Przy naszych licznych podróżach przed świętami nie udało nam się nawiedzić Halle, w którym od lat co roku jesteśmy na jarmarku świątecznym i kolekcjonujemy kubeczki po grzanym winie. Na osłodę postanowiłyśmy pojechać na mini zimowe ferie, żeby trochę odpocząć, a właściwie żeby spędzić jeden dzień w ukochanym mieście, a drugiego pojechać do Biblioteki Narodowej w Lipsku i zdobyć materiały do pisania książki. Złożyło się o tyle szczęśliwie, że ja miałam w pracy i tak parę dni do odrobienia, a Kasia w porę załatwiła sobie wolne i tak 5 i 6 stycznia straszyłyśmy w Sachsen i Sachsen-Anhalt. Pojechałyśmy sobie radośnie KD z Wrocławia do Drezna. O dziwo grzali. Czemu o dziwo? Bo powrotną drogą polscy panowie konduktorzy twierdzili, że w tym pociągu nie grzeje. Za to Kasi powiedzieli: nie wiemy jak włączyć, bo źli Niemcy nie powiedzieli... Wiecie ten pociąg relacji Drezno-Wrocław już trochę jeździ, ja bym się zapytała i prosiła o przeszkolenie. Niemniej rzecz jasna był to pic na wodę, bo w końcu pod Wrocławiem włączyli na trochę grzanie. Znowu padłam ofiarą oszczędności.
Deutsche Bahn nawet w pociągach regio dba o to, żeby w zimowe dni móc siedzieć bez rękawiczek i płaszcza

3.1.17

Dla nacjonalisty - kilka powodów, by nie zaczepiać Hindusów

Tekst ten, choć w ogóle nie wpisuje się w tematykę tego bloga, po prostu musiał się tu znaleźć. Jeśli ktoś jest wrażliwy na kwestie polityczne, może go spokojnie pominąć. Dodam, żeby nie brać tekściku nadto poważnie, bo przemoc ogólnie jest dość paskudna, a z Hindusami mam same pozytywne doświadczenia i bardzo szanuję ich dokonania kulturalne i kulinarne.

O ile media zajmują się głównie tragedią w Ełku, to gdzieś na Dolnym Śląsku, a konkretnie w wyjątkowo paskudnym i nieciekawym Lubinie, wydarzyła się dość kuriozalna sytuacja: Klik . Nie pierwsza zresztą. Jakiś czas temu nacjonaliści pobili we Wrocławiu sikha. Żeby zapobiec tego typu incydentom, należy Sebixom rozjaśnić, kogo naprawdę biją.

za każdym razem jak bierzesz Hindusa za Araba Kali zjada wujka Andrzeja