25.2.17

Jak ocenić wiek twojej sukienki? - poradnik dla początkujących.


    Dostaję całkiem sporo próśb odnośnie oceniania wieku ubrań. Przyznam szczerze, że długo nie miałam o tym większego pojęcia, dopóki sama nie stałam się właścicielką ubrań z lat 1940-1950, dlatego będę pisać głównie o tym okresie. Paradoksalnie krój często może nas zmylić. Powrót na modę lat trzydziestych i czterdziestych miał miejsce w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - powstawały wtedy pierwsze marki szyjące retro ubrania. Jak więc ocenić czy nasza sukienka jest z lat czterdziestych, czy osiemdziesiątych?
Obrazek z magazynu Mode und Waesche - nr 12 1938/39


20.2.17

Czerwono

Ostatnio zima nieźle daje się mi we znaki. Mimo, że dni są coraz dłuższe, słońca trochę więcej, a temperatura jakby wyższa, to wszędobylski smog przez ostatnie kilka dni odbierał mi całą radość z mroźnych spacerów. Tęsknotę za wiosną próbowałam wyrazić stylizacjami, w których przeważał żywy, czerwony kolor - czy to w odcieniu cierpkich pestek granatu czy skrzydełek biedronki (zdecydowanie nie ten wpadający w pomarańcz... O Zgrozo).
       Sukienkę, którą mam na sobie na pierwszym zdjęciu, pokazywałam już kiedyś na blogu; zestaw z dzisiejszej notki prezentuje się bardzo podobnie do tamtego, uzupełniłam go jednie o bardziej fikuśne buty z drugiej ręki i broszkę - prezent od zaprzyjaźnionej duszy.


11.2.17

W obiektywie Ultramarine cz.2

     Zdjęcia: Ultramarine Photography - zapomniałam napisać w poprzedniej odsłonie, ale bardzo szanuję panią fotograf za to, że używała różnych tricków w realu, nie zaś Fotoszopa, na osiągnięcie na przykład lekko zamglonych rogów zdjęcia, które sprawiają, że wygląda to wszystko bardzo onirycznie. :D Jak to zrobiła nie zdradzę. Sami idźcie na sesję.

     Gotowi na kolejną odsłonę szmaragdowej sukienki uszytej przez mnie na wzór z lat trzydziestych? Proszę bardzo. Możecie teraz przyjrzeć się nieco bardziej spódnicy i rękawom (które nastręczyły mi naprawdę wielu kłopotów).

6.2.17

Klasyka klasyki

      Czasem mam ochotę na mega klasyczny zestaw, który wyglądałby jak strój stenotypistki. Dlatego uwielbiam wszelkiego rodzaju spódnice syreny sięgające za kolano, a także białe koszule. Ale, ale: Koszula u mnie musi mieć jakąś formę bishop sleeves, które były niezwykle popularne w latach trzydziestych i czterdziestych. Teraz w pewnej formie wróciły do łask. No właśnie, ale jest z nimi pewien problem.

31.1.17

W obiektywie Ultramarine

       Udało się. Sama nie wiem jak, ale tego dokonałam: uszyłam swoją dream sukienkę. Nie wyszła może w 100% jak sobie marzyłam i wymaga nadal dopasowania do mojej sylwetki, niemniej jestem z niej super dumna. Ciemnozielona z przyjemnej, lejącej się tkaniny, niemal do ziemi, rocznik 1933. Powstała z wykroju z niemieckiego żurnala. Model wpadł mi w oko już bardzo dawno, kiedy robiłam parę ilustracji na zamówienie dla mojej koleżanki z Czech do jej opowiadania. Wybrałam tę sukienkę dla jednej z głównych bohaterek. Narysowałam ją w ciemnoniebieskiej tonacji, a kokardę pozostawiłam białą. Od tej pory suknia Lotty chodziła za mną dniami i nocami, ale bałam się usiąść do maszyny w obawie, że nie wyjdzie tak jak sobie wymarzyłam.

8.1.17

Atak zimy - Halle, Lipsk i Der Vintage Flaneur

Przy naszych licznych podróżach przed świętami nie udało nam się nawiedzić Halle, w którym od lat co roku jesteśmy na jarmarku świątecznym i kolekcjonujemy kubeczki po grzanym winie. Na osłodę postanowiłyśmy pojechać na mini zimowe ferie, żeby trochę odpocząć, a właściwie żeby spędzić jeden dzień w ukochanym mieście, a drugiego pojechać do Biblioteki Narodowej w Lipsku i zdobyć materiały do pisania książki. Złożyło się o tyle szczęśliwie, że ja miałam w pracy i tak parę dni do odrobienia, a Kasia w porę załatwiła sobie wolne i tak 5 i 6 stycznia straszyłyśmy w Sachsen i Sachsen-Anhalt. Pojechałyśmy sobie radośnie KD z Wrocławia do Drezna. O dziwo grzali. Czemu o dziwo? Bo powrotną drogą polscy panowie konduktorzy twierdzili, że w tym pociągu nie grzeje. Za to Kasi powiedzieli: nie wiemy jak włączyć, bo źli Niemcy nie powiedzieli... Wiecie ten pociąg relacji Drezno-Wrocław już trochę jeździ, ja bym się zapytała i prosiła o przeszkolenie. Niemniej rzecz jasna był to pic na wodę, bo w końcu pod Wrocławiem włączyli na trochę grzanie. Znowu padłam ofiarą oszczędności.
Deutsche Bahn nawet w pociągach regio dba o to, żeby w zimowe dni móc siedzieć bez rękawiczek i płaszcza

3.1.17

Dla nacjonalisty - kilka powodów, by nie zaczepiać Hindusów

Tekst ten, choć w ogóle nie wpisuje się w tematykę tego bloga, po prostu musiał się tu znaleźć. Jeśli ktoś jest wrażliwy na kwestie polityczne, może go spokojnie pominąć. Dodam, żeby nie brać tekściku nadto poważnie, bo przemoc ogólnie jest dość paskudna, a z Hindusami mam same pozytywne doświadczenia i bardzo szanuję ich dokonania kulturalne i kulinarne.

O ile media zajmują się głównie tragedią w Ełku, to gdzieś na Dolnym Śląsku, a konkretnie w wyjątkowo paskudnym i nieciekawym Lubinie, wydarzyła się dość kuriozalna sytuacja: Klik . Nie pierwsza zresztą. Jakiś czas temu nacjonaliści pobili we Wrocławiu sikha. Żeby zapobiec tego typu incydentom, należy Sebixom rozjaśnić, kogo naprawdę biją.

za każdym razem jak bierzesz Hindusa za Araba Kali zjada wujka Andrzeja