18.6.15

Spacer po Halle - Marienkirche

       Jak już wspominałam ostatnio z Kasią wyruszyłyśmy do Berlina i powrotem zahaczyłyśmy o Halle i Lipsk. Tak się jakoś złożyło, że Halle jak zwykle zdominowało wyjazd. Nie da się ukryć, że w tym mieście jestem fatalnie zakochana i mam nadzieję kiedyś się w nim osiedlić. Zachwyca mnie i architektura (malkontentów uciszę, że nie chodzi mi tylko o centrum miasta, bo w sumie najczęściej bywam na Paulusviertel, znam bardzo dobrze Giebichenstein, okolice kliniki uniwersyteckiej, Lutherplatz i Thearviertel) i wydarzenia kulturalne i urocze knajpki i zasobność biblioteki. A dodatkowo sklepów pod dostatek, przy czym ceny są bardzo atrakcyjne.

12.6.15

Hearts, Roses & Turban

Powróciły upały. Niestety, parę dni spokoju i szarugi odeszło w dal i znowu skwar leje się z nieba. Żeby nie palić sobie włosów, które w lato mają tendencję do przybierania jasnosłomkowego koloru (który mi się swoją drogą bardzo podoba, ale fakt, że kosmyki się od tego niszczą, już mniej), skorzystałam z jednego z tutoriali rozsianych po internecie i z apaszki rodzicielki zorganizowałam sobie całkiem fikuśny i wygodny turban. Myślałam, że w czymś takim głowa się zaraz zapoci i po powrocie czeka mnie masakra. O dziwo, nie wiem jakim cudem, nawet się ten wielki kokon nie nagrzał. Widocznie trafiłam na przewiewną chustkę. Kolorystycznie apaszka dobrze skomponowała się z kupioną w Berlinie sukienką z Hearts and Roses.
Kiecka owa okazała się jednym z moich lepszych zakupów. Jest bardzo wygodna i dopasowana do mojej figury, a z tym jest trochę trudno, bo wszystko zawsze odstaje w talii. W tym wypadku jedynie minimalnie więc odpuściłam sobie noszenie paska. 

10.6.15

Wizyta w 5080st. Peggy's Boutique i inne

       Zdjęcia do dzisiejszej notki są unrelated. Pierwsze co to: otworzono sklep z retro ciuchami w Łodzi! Nazywa się 5080st. Peggy's Boutique i mieści się na Piotrkowskiej pod numerem 138, czyli w skrócie na Offie. Butik jest dość niewielki, ale przyjemny, można w nim kupić ubrania z Collectif (yay!), Pu-si i Vintage Classics. Oprócz tego jest bielizna z O!Retro (zakupiłam sobie jedną parę słodkich reform) i akcesoria, mają też się pojawić pończochy. Obsługa miła, ceny całkiem w porządku i co najważniejsze można wszystko przymierzyć i zmacać i nie bać się, że internetowo zamówiło się zły rozmiar.

6.6.15

W obiektywie Frustry


 Przez dwa ostatnie dni byłam w Niemczech na trasie Berlin-Halle-Lipsk kolekcjonując kolejne ważne dokumenty do książki. Przy okazji prócz spraw typowych dla mojej bytności w kraju Goethego, po raz pierwszy w życiu pozwoliłam sobie (i Kasia też) na shopping z prawdziwego zdarzenia. Upolowałam sukienkę z Hearts and Roses i nylony. Kasia zaopatrzyła się w nylonowe rajstopy. To jakiś progres, bo żebyśmy kupiły coś co nie jest wstępem do archiwum tudzież biblioteki/kserówką/wydrukiem z mikrofilmu to cud. Niemcy bardzo fajny wyjazd, ale akuratnio po powrocie otrzymałam paczkę ze zdjęciami od Frustry, którymi niniejszym się z wami dzielę. Sesja miała miejsce na ulicy Pomorskiej w Łodzi, niedaleko browaru, dlatego sukienka z restyle nadal śmierdzi charakterystycznym zapachem słodu (który capi starą owsianką). Niemniej same zdjęcia mi się bardzo podobają i jak zwykle polecam współpracę z fotografką <3 Przy okazji zobaczyć możecie mój spektakularny pierścionek a'la Wspaniałe Stulecie, który przybył do mnie z Turcji. Jak widać jestem podatna na product placement.

19.5.15

Nadodrzańsko

Nie rozumiem wszechobecnego heju wrocławian na Nadodrze. Owszem nie jest tam najczyściej, chodzi sporo żuli, ale bez przesady. I tak wygląda to lepiej niż centrum Łodzi. No i te klimatyczne knajpki jak choćby Piękna Helena, czy wykwitające wege bary. Ładnie tam, jest co zobaczyć: szkoły z czerwonej cegły, secesyjne kamienice, czy pozostałości po starych, niemieckich inskrypcjach. W ten weekend miałyśmy okazję powłóczyć się po Nadodrzu. Wycieczka co prawda zaczęła się od starego nieistniejącego cmentarza przy Grabiszyńskiej i dopiero potem trafiłyśmy na Nadodrze. Zdjęć jak zwykle wiele nie ma, ale coś tam cyknięto mi foniaczem i się wam chwalę.

9.5.15

Park Julianowski i sukienka z Collectif

Autorem zdjęć jest: Krzysztof
Udało mi się wczoraj załapać na sesję zdjęciową z dwoma młodymi zgierzanami w łódzkim Parku Julianowskim. Jest to miejsce bardzo malownicze jednak mające dosyć smutną historię. Otóż na jego terenie znajdował się dość pokaźny fabrykancki pałac z końca XIX stulecia, a wcześniej dwór rycerski. Niestety w czasie wojny padł on ofiarą bombardowania. Na czas kampanii wrześniowej na terenie budynku mieściła się siedziba sztabu Armii Łódź. Przebywający tam oficerowie zginęli. 
O wydarzeniu tym przypomina znajdujący się na miejscu dawnego pałacu pamiątkowy kamień. 
Po wojnie wytyczono nowe aleje parkowe i znacznie okrojono powierzchnię dawnego majątku. 


8.5.15

Sirenia – The seventh life path


     Od jakiś parunastu miesięcy przeżywam nawrót fascynacji pseudometalem (aka metal symfoniczny z kobietą na wokalu). Zdaję sobie doskonale sprawę z krytyki tego gatunku, z jego sztampowości, kiczu i stopniowej komercjalizacji. Niemniej jednak w nosie mam true słuchaczy najczarniejszych odgłosów z krypty, którzy jakimś cudem po włączeniu Sleeping Sun czy Nemo znają cały tekst na pamięć lepiej ode mnie.