14.4.17

Niezapominajka

    Parę tygodni temu spotkało mnie ogromne szczęście. Znalazłam w lumpeksie coś niebywałego: wieczorową suknię z lat trzydziestych. Miałam okazję mieć w niej sesję zdjęciową we wrocławskim Parku Staromiejskim. Fotografką była Frustra

10.4.17

Targi Vintage w Dreźnie

     Jak dobrze wiecie Drezno nie jest moim ulubionym miejscem na świecie, niemniej kolejne wizyty uzmysławiają mi, że w sumie nie jest aż tak koszmarnie złe, jak dotychczas mi się mogło wydawać. Ostatnią wizytę w Królewskim Mieście wspominam naprawdę bardzo ciepło, mimo koszmarnej pogody, a to za sprawą targów vintage (czy też dokładniej: Vintage and Wedding Market), które przypadły na 2 kwietnia. Pojechałyśmy w ekipie, którą w skrócie można by nazwać, niezbyt poprawnie politycznie zresztą, jako: KKK- dwie Kasie plus jedna Karolina.
    Cała impreza mieściła się na terenie Dresden Messe, do którego google mapa poprowadziła nas całkowicie okrężną drogą, dzięki której mogłyśmy podziwiać pojedyncze secesyjne kamienice utkane pomiędzy bloczkami mającymi swoją świetność w dobie DDR-u (still better than Krzyki in Wrocław) i fantazyjnymi, marynistycznymi muralami. Po trzecim kilometrze wędrówki, kiedy okazało się, że idziemy jakimś polem, wśród rzadkiej zabudowy fabrycznej, zaczęłyśmy się zastanawiać, czy aby na pewno google nas nie okłamało, ale jakoś twardo kroczyłyśmy dalej, aż industrialne hale stawały się gęstsze i wówczas natrafiłyśmy na pierwszy, niewielki drogowskaz na Vintage Targi. Hurra, a więc kierunek dobry! Tak udało nam się trafić do dość uroczych budynków z początku XX wieku, obok których, w pokaźnej hali, mieściła się nasza upragniona świątynia konsumpcjonizmu. Co za ulga! Po uiszczeniu opłaty wstępnej (5 euro dorośli, 3,5 euro studenci, uczniowie i dzieci [ a ja dwa dni po wygaśnięciu legitymacji]) naszym oczom ukazało się to, co zarejestrowali na filmie Filmteam Chemnitz:

27.3.17

Kamieniec Ząbkowicki

Minął mi właśnie jeden z lepszych weekendów tego roku (ok, to dopiero trzy miesiące). Przede wszystkim zostałam porwana po kursie niemieckiego do Kamieńca Ząbkowickiego, co było moim ogromnym marzeniem ze względu na znajdujący się tam pałac, ale przede wszystkim jeden z kościołów, w których podziwiać można rzeźby Thomasa Weisfeldta, artysty z Norwegii, który w dobie baroku tworzył na terenie Dolnego Śląska; ale także obraz Willmanna. 2w1 jeśli chodzi o moich śląskich ulubieńców.

11.3.17

Drezno chyba nie jest aż tak złe...

... jak dotychczas myślałam. Tak się złożyło, że z każdą wizytą trochę bardziej przekonuję się do dawnego miasta królów. Wczorajszy wyjazd był najlepszym z możliwych.

25.2.17

Jak ocenić wiek twojej sukienki? - poradnik dla początkujących.

  Dostaję całkiem sporo próśb odnośnie oceniania wieku ubrań. Przyznam szczerze, że długo nie miałam o tym większego pojęcia, dopóki sama nie stałam się właścicielką ubrań z lat 1940-1950, dlatego będę pisać głównie o tym okresie. Paradoksalnie krój często może nas zmylić. Powrót na modę lat trzydziestych i czterdziestych miał miejsce w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - powstawały wtedy pierwsze marki szyjące retro ubrania. Jak więc ocenić czy nasza sukienka jest z lat czterdziestych, czy osiemdziesiątych?
Obrazek z magazynu Mode und Waesche - nr 12 1938/39

20.2.17

Czerwono

Ostatnio zima nieźle daje się mi we znaki. Mimo, że dni są coraz dłuższe, słońca trochę więcej, a temperatura jakby wyższa, to wszędobylski smog przez ostatnie kilka dni odbierał mi całą radość z mroźnych spacerów. Tęsknotę za wiosną próbowałam wyrazić stylizacjami, w których przeważał żywy, czerwony kolor - czy to w odcieniu cierpkich pestek granatu czy skrzydełek biedronki (zdecydowanie nie ten wpadający w pomarańcz... O Zgrozo).
       Sukienkę, którą mam na sobie na pierwszym zdjęciu, pokazywałam już kiedyś na blogu; zestaw z dzisiejszej notki prezentuje się bardzo podobnie do tamtego, uzupełniłam go jednie o bardziej fikuśne buty z drugiej ręki i broszkę - prezent od zaprzyjaźnionej duszy.


11.2.17

W obiektywie Ultramarine cz.2

     Zdjęcia: Ultramarine Photography - zapomniałam napisać w poprzedniej odsłonie, ale bardzo szanuję panią fotograf za to, że używała różnych tricków w realu, nie zaś Fotoszopa, na osiągnięcie na przykład lekko zamglonych rogów zdjęcia, które sprawiają, że wygląda to wszystko bardzo onirycznie. :D Jak to zrobiła nie zdradzę. Sami idźcie na sesję.

     Gotowi na kolejną odsłonę szmaragdowej sukienki uszytej przez mnie na wzór z lat trzydziestych? Proszę bardzo. Możecie teraz przyjrzeć się nieco bardziej spódnicy i rękawom (które nastręczyły mi naprawdę wielu kłopotów).