7.12.16

Tarja we Wrocławiu - relacja... połączona z wynurzeniami

Pisanie relacji z koncertów nie jest moją mocną stroną, więc póki trzymają mnie emocje opowiem wam jak było na Tarji we Wrocławiu. Nie ukrywam, że spotkało mnie podczas tego gigu (a właściwie zaraz po nim) sporo szczęścia. Ale o tym później.
ja w oczekiwaniu na koncert

1.12.16

Recenzje symfoniczno-[pseudo]metalowe

    Jako, że jakaś miła dusza dała mi nadzieję, że ktokolwiek czyta moje wynurzenia recenzenckie, to postanowiłam zebrać do kupy kilka tekścików, które popełniłam jakiś czas temu i skompilować w jedno. Tak się złożyło, że druga połowa 2016 roku obfitowała w Fajne Rzeczy jeśli chodzi o pseudometal z babą na wokalu.
akurat tej płyty nie polecam

    Jednak nim przejdę do sedna zacznę od unpopular opinion: nowa Epica do mnie nie trafia. Bardzo podobała mi się TQE i często wracam do tego krążka, ale najnowsze dokonania Holendrów mnie nie porwały, w ogóle. Z pewnym wyjątkiem: akustyczne kawałki są boskie i przypominają mi Clare Fader, której często słucham w pracy i w chwilach kiedy akuratnio nie mam nastroju na nic będącego wyjącą babą w metalu, Rhapsody, Guardianami, jakimś smętnym odrzutem gotyku, czy muzyką barokową. Akustyki są cudowne! Dlaczego? A no dlatego, że w końcu znalazło się w nich miejsce dla wokalistki. Mam wrażenie, że w normalnych kawałkach została ona przyduszona nadmiarem chórów, orkiestracji i gitarami. Simone jednak dużo lepiej sprawdza się w innym rodzaju muzyki. Trzymam kciuki nad tym żeby wydała jakiś akustyczny solo krążek. Co do regularnych kawałków, to czasami miałam wrażenie przesytu jakie towarzyszyło mi przy słuchaniu japońskiego metalu i tworów spod znaku visual-kei. Dobre jako opening do anime, do słuchania na co dzień: niekoniecznie. Jedynie Dancing in a Hurricane wywołuje u mnie miłe w brzuchu. No, ale fanom się pewnie narażę. Przepraszam, wiem, że to nie jest zła muzyka. Ona po prostu nie jest dla mnie.

24.11.16

Fashion Royalty - seria Katy Keene

    Jak może część z was wie, kolekcjonuję lalki, w dużej mierze mattelowskie potworki i księżniczki, chociaż po ostatnich rebootach Monster High i Ever After High jestem na nich śmiertelnie obrażona i niezwykle się cieszę, że udało mi się dostać parę Everek z pierwszej serii. Poza tym mam parę dragonów, ale to raczej temat na Płową Bestię ;)
    Niemniej ostatnio przeglądając lalkowe fora przyjrzałam się lalkom, które do tej pory nie przykuwały specjalnie mojej uwagi. Chodzi o Fashion Royalty. Te dość stylowe lale mające około 30 cm, najczęściej wychodzą w niewielkich seriach (czasami po 300-500 sztuk). W 2015 roku Integrity Toys wypuściło serię inspirowaną Katy Keene - dość frywolną królową komiksowego pin-upu.

13.11.16

Lilli Ann

     Lilli Ann, Lilli Ann. Nie ma chyba osoby, która śledząc aukcje odzieży vintage nie wpadłaby na przepiękne kostiumy, suknie i płaszcze o iście bajkowych krojach, pochodzące z przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych, opatrzone metką Lilli Ann.

źródło: myvintagevogue.com

28.10.16

W poszukiwaniu rolli idealnych

Victory Rolls, legendarna fryzura z lat czterdziestych przypominająca pozawijane na bokach głowy różki. Nazwana na cześć lotniczego manewru wykonywanego przez alianckich lotników (słyszałam też wersję, że nazywano to uczesanie tak w maju 1945), w Polsce kojarzy się raczej negatywnie, z czasem okupacji i fikuśnymi uczesaniami Niemek. Istnieje miliard tutoriali jak je wykonać, ale nie każdemu się to udaje. Między innymi bardzo długo nie udawało się to mi.
Pomagały mi wypełniacze, które można dostać w Claire's:
     Jeśli macie długie włosy, a nawet bardzo, bardzo długie włosy, to jest to pomoc nieoceniona. Z tym, że polecam z wałków ściągnąć rzepy, które niepotrzebnie powyrywają wam włosy. Bez nich, wypełniacze sprawują się o wiele lepiej. Niestety dla bardzo jasnych blondynek odpadają ze względu na to, że są ciemnobrązowe. Na moim ciemnym blondzie zbytnio się nie odcinają w sezonie zimowym, ale jak tylko słoneczko mocniej przygrzeje to włosy mi płowieją i widać, że mam na głowie jakieś gąbki.

18.10.16

Moda w okupowanej Francji i jej polskie echa - Krzysztof Trojanowski

     Przez pewien czas przeglądając różne publikacje doszłam do wniosku, że w Polsce nie da się pisać o modzie minionych dekad w sposób mądry i ciekawy. Aż tu nagle w moje ręce wpadła książka Krzysztofa Trojanowskiego. Z inną pozycją przez niego popełnioną, spotkałam się podczas studiów filmoznawczych, ale może to temat na inną opowieść (ps. też mi się podobało). Moda w okupowanej Francji i jej polskie echa to książka bardzo dobra, która zmyła mi niesmak po ostatnich lekkich czytadełkach.


11.10.16

Kamizelka na cieplejsze dni

Wraz z powrotem jesieni, która nadeszła zresztą dość intensywnie, wróciłam do robienia na drutach. Na pierwszy ogień poszła dość łatwa w wykonaniu kamizelka. Model popularny w latach trzydziestych i czterdziestych zarówno u pań jak i u panów, przy czym częściej tego typu część garderoby nosili jednak mężczyźni podczas gry w krykieta.
Kamizelkę wykonałam z włóczki Alizee w kolorach czerwonym i białym. Zajęło mi to około trzech dni, średnio po 3-4 godziny pracy dziennie. Efekty oceńcie sami: