12.12.15

Uwaga na podróbki! Britstyle vs Miss Candyfloss



       Wiele z dziewczyn marzy o pięknej retro sukience stylizowanej na lata 50-te czy 40-te. W Polsce dość trudno znaleźć cokolwiek z klasą i w rozsądnej cenie. Stąd wiele osób zareagowało bardzo pozytywnie na wieść, że Britstyle wypuszcza model sukienki Dita, który oczarowuje prostą elegancją dawnych lat.  I wszystko byłoby fajnie, gdyby ta sukienka nie była ukradzionym projektem.
      
Ukradzione zdjęcia
   

7.12.15

Targi mody Vintage we Wrocławiu

Wczoraj w pasażu Pokoyhof we Wrocławiu odbyły się targi vintage. Miłośnicy odzieży z duszą tłumnie zebrali się na niewielkiej przestrzeni mieszczącej się przy ulicy świętego Antoniego. Nie zabrakło tam też mnie. Jesteście ciekawi moich wrażeń? Zapraszam.

5.12.15

8 rzeczy, których nie cierpię w retro/vintage.


Nawet w stylach, które się kocha znajdzie się zawsze parę tendencji, które wywołują negatywne emocje. Nie inaczej mam z ubiorem w stylu retro/vintage. Niektórych rzeczy zdzierżyć nie mogę. Dzisiaj trochę o nich.

4.12.15

Nie tylko Hell Bunny- gdzie kupować retro ubrania? cz. III

Pora na kolejny odcinek przewodnika po retro butikach i im podobnych. Co dziś nas czeka? Całkiem sporo niemieckich sklepów, nieco większa amerykańska firma i kilka innych ciekawostek. Nim przejdziemy jednak do wpisu, to chciałabym nadmienić, że w niedzielę we Wrocławiu na Pokoyhofie o godzinie 11 odbędą się targi mody Vintage. Link do wydarzenia na facebooku: KLIK!

3.12.15

Gotowa na zimę

     Wybór płaszcza zawsze był dla mnie horrorem. Wszelakie alternatywne odzienia wierzchnie okazywały się być dla mnie za cienkie. W ostatnich latach uratował mnie przepiękny płaszcz od Fan Plus Friend, który trudno było nazwać zimowym, ale szczęśliwie było mi w nim ciepło. Jako, że odsłużył już swoje (chociaż i tak nadal będę go nosić), postanowiłam znaleźć coś nowego. Z początku chciałam Pearl Coat z Collectif, ale jak już miałam się na niego zdecydować odkryłam na Taobao butik PDS Lady Fire.
Pierwszym szokiem było: wow to Le Palais Vintage nie jest jedynym retro butikiem na taobao, który jednocześnie nie wchodzi w jakieś mori girl, czy inny stuff dla osób nie przekraczają magicznej bariery 155 cm wzrostu. 
      Oprócz bufiastych, pięknych bluzek, klasycznych spódnic, bajecznych sukienek, w ofercie znajdował się też płaszczyk. Pierwszy płaszczyk jaki spotkałam, który postanowiono sfotografować pokazując jego wewnętrzną stronę. Na foteczce było widać prawdziwe, regularne ocieplenie, o których pisali w książkach o dinozaurach. Ocieplenie, którego nie znajdziemy w sieciówkach, ani w ristajlach, bo już nikt nie ociepla płaszczy. W Chinach jest cała produkcja, a mają tam ciepło i nikomu się nie mieści w głowie żeby robić ocieplone płaszcze.
     Ale PDS Lady Fire z nieznanych przyczyn miało w swojej ofercie ocieplany płaszcz, który z wysyłką do Polski kosztował 350 zł. - Takie rzeczy się zwyczajnie nie dzieją - pomyślałam sobie. Rozkloszowany długi płaszcz z ociepleniem w takiej cenie? Nie wierzyłam. Ale coś mnie podkusiło i postanowiłam go kupić. -Jak okaże się niewypałem to go sprzedam - zapewniałam samą siebie. No i płaszcz kupiłam.
Odczekałam obowiązkowe 3 tygodnie i płaszczyk przybył do mojego domu rodzinnego. Odebrała go mamuśka. Zmacała go jeszcze przed powrotem do domu i nastąpiła panika: hurr durr cienki płaszcz z polaru, hurr durr. Oczywiście wieść ta mnie strasznie zasmuciła, ale chwilę potem mamuśka zadzwoniła jeszcze raz, będąc już po konsultacji z seniorką rodu (babcią). Babcia twierdziła, że matka przesadza, że płaszcz jest fajny i całkiem gruby. A ja we Wrocławiu dostałam kociokwiku. Komu ufać? Babcia zazwyczaj panikuje, że wszystko jest za cienkie i wszystkiego wiecznie za mało, a tu nagle wyskakuje, że wszystko z płaszczem ok.
    Zwaliłam się zatem do domu na weekend obadać płaszcz. No i tym razem babcia miała rację. Płaszcz jest naprawdę ciepły i grubszy od tego z Fanplusfriend. Rzeczywiście opis i zdjęcia nie kłamały: jest ocieplany. Szczególnie w korpusie. Doskonale podkreśla talię bez konieczności noszenia do niego paska (ma z tyłu przyszyty ściągacz), jest mięciutki i nie przemaka. Jedyną jego wadą jest to, że bardzo lubią się do niego przyklejać różne włoski i trzeba go rolować.


2.12.15

Nie tylko Hell Bunny- gdzie kupować retro ubrania? cz. II


Przechodzimy dziś do kolejnej odsłony mojego małego przewodnika po świecie retro butików. Odkryjemy ich dzisiaj nieco więcej. O ile odcinek pierwszy to moi absolutni ulubieńcy, o tyle drugi bazuje częściowo na markach, które znam, ale także tych, które widziałam u innych osób, bądź na sklepowych wieszakach. Zaczynamy!

1.12.15

Nie tylko Hell Bunny- gdzie kupować retro ubrania? cz. I



     Wiele początkujących miłośniczek mody retro nie do końca wie gdzie robić zakupy. Można rzecz jasna zdecydować się na second-handy, albo na szycie, jednak nie wszyscy (w tym ja) mają do tego talentu i czasu. O wykrojach, wzorach i całej sztuce DIY napiszę nieco później i polecę Wam kilka ciekawych blogów. Gdzie zatem szukać odpowiedniej odzieży? Czy musimy być zdani na Hell Bunny i pochodne, których styl bywa czasem stanowczo zbyt krzykliwy?