17.9.17

Mój Vintage - Horrockses w paski

      Horrockses. Brytyjska bawełna, żywe wzory, rozkloszowane sukienki. Niby proste i wpisujące się w trendy lat pięćdziesiątych, ale mające w sobie to coś. Marzenie wielu kolekcjonerów vintage. Jakby ktoś mi powiedział, że będąc na wycieczce w Świdnicy i pokazując mojemu tatełę uroki Dolnego Śląska, trafię w lumpeksie, do którego weszłam od niechcenia, sukienkę z Horrockses uznałabym to za miły sen. Tak jak kiedyś śniłam o lolicim brando, w podrzędnych, zgierskich second-handach. Ale błękitna, pasiasta sukienka nie była jedynie mrzonką, ale rzeczywistością, która kosztowała mnie 15 złotych.

15.9.17

Mój Vintage - Srebrna Łączka

Dziś zakup niespodziewany, acz całkiem udany. Kosztował mnie 14,99, z wysyłką chyba 22 złote. Trochę się przy nim napracowałam, ale teraz naprawdę nieźle się prezentuje.

10.9.17

Vintage Trauma - Pierzemy wiskozę

Udało nam się upolować piękną sukienkę z lat czterdziestych, która nie nadaje się do noszenia: jest brudna, szara, śmierdzi second-handem, albo jest nasączona deratyzatorem. Co robić: Prać czy nie prać?
Ilustracja z magazunu Praktische Mode - rocznik 1941

8.9.17

Zamówienie z Besame

Kiedy tylko dotarły do mnie wieści, że Besame zaczęło wysyłać swoje produkty na cały świat niezwłocznie zebrałam się za tworzenie wishlisty i zakupienie trzech produktów, które bardzo chciałam przetestować.

7.9.17

Mój Vintage - Ślubna z Halle

To było prawdziwe znalezisko. Perła nad perły. W jednym z halleńskich second-handów, w którym da się złowić prawdziwe cuda za bardzo rozsądną cenę, udało mi się upolować prawdziwe skarby. Prócz koszuli z początku XX wieku, najpiękniejszym łupem była ta o to suknia:

19.8.17

"Style me Vintage: Hair" Belinda Hay

    Style me Vintage to seria dość krótkich, ale bardzo ładnie wydanych książeczek poświęconych różnym zagadnieniom związanym ze stylem vintage: od ubrań, przez konkretne epoki, śluby, make-up, aż po sam czubek głowy, na którym najczęściej rosną włosy. Style me Vintage: Hair autorstwa Belindy Hay traktuje właśnie o tym, a konkretniej o fryzurach z minionych epok. Czy jednak jest to absolutny must-have?

17.8.17

Krótkie wczasy

15 sierpnia (podobnie jak 11 listopada) jest dla mnie coroczną okazją do tego, by uciec do jakiegoś niemieckiego archiwum, najlepiej niewielkiego. W tym roku padło na Miśnię, jako, że złożyło się na to szereg czynników: miało być tanio, bo pod koniec miesiąca jadę z Kasią do Halle i Berlina, a samo archiwum jest czynne jedynie we wtorek, w bardzo specyficznych godzinach.