8.10.16

Piękno bez konserwantów - Odradzam!

       Interesuję się kosmetyką. Może nie jest to mój konik jak życiorys Heydricha, czy zawiłości działania służb, na których stał czele, niemniej wydaje mi się, że mam jakieś pojęcie na ten temat. Niemniej w życiu nie zdecydowałabym się na napisanie jakiejkolwiek pozycji w tej dziedzinie. Mogę doradzić na blogu co działa w porządku, co jest bullshitem, ale są to głównie moje opinie podparte co najwyżej badaniami zagranicznych naukowców odnośnie szkodliwości, czy dobroczynności pewnych specyfików. Nie prowadzę w tym temacie własnych eksperymentów. Dzisiaj jednak nie będę recenzować bublowatego kosmetyku i wam go odradzać... 

     Dzisiaj chcę napisać o pewnej książce. Konkretnie o Pięknie bez konserwantów wydawnictwa Ciekawostki Historyczne.pl. Uh. Co prawda w epilogu tej pozycji autorka zaznacza, że nie jest chemikiem i nie jest to pozycja specjalistyczna, to i od strony historycznej nie jest najlepiej.


5.10.16

Zrób sobie płetwę

Na moim facebookowym fanpage'u parę osób pytało mnie o nową fryzurę w postaci fantazyjnej fali po jednej stronie głowy. Jak je wykonać? Niżej parę praktycznych porad.

4.10.16

Azjatyckie Kosmetyki w Retro Anturażu - Urban Dollkiss

Jakiś czas temu zdecydowałam się powrócić do azjatyckich kosmetyków. Za mną była dość długa przerwa, podczas której stosowałam kosmetyki naturalne. Do tej pory bardzo je sobie cenię i nie wyobrażam sobie zrezygnować z odżywek Lavery, szamponu z Biolaven, czy kolorówki z Alterry (dostępna w Niemczech! W Polsce nie mają ochoty jej wprowadzić i nawet długoletni pracownicy biurowi w Rossmannie nie wiedzą czemu), ale dla mojej suchej cery większość kremów na dzień i na noc była po prostu nieskuteczna. Za to doskonale spisują się u mnie kremy BB i sleeping packi made in Korea.

2.10.16

Wakacje na Północy cz. III

Wracając do lipcowych wojaży w końcu zebrałam się aby napisać o Kopenhadze, którą odwiedziliśmy dzięki uprzejmości naszych przyjaciół: Petera i Karin. Jakie mam wrażenia?
A no takie, że to miasto bardzo urocze i czyste, ale eklektyczne w architekturze i dość małe. Nie jest to typowa europejska metropolia, raczej jedno z tych mniejszych miast, które tak bardzo uwielbiam. I choć nie ma tam jakiś niesamowitych zabytków, które powodowałyby opad kopary, to secesyjne smaczki, odrobina porządnego klasycyzmu i miejscami protestancki ascetyzm, sprawiają, że wędrówka po Kopenhadze to wielka przyjemność.

14.9.16

Goerlitz po raz kolejny

    Jak już nadmieniłam ostatnio, do Goerlitz wróciłam w przeciągu tygodnia i to z bardzo prozaicznych przyczyn: miałam ochotę na wursta. O ile w Polsce nie tykam mięsa i jestem w 100% wege, to jak już zapewne wcześniej wyczytaliście w Niemczech lubię sobie zjeść padlinę. Wynika to z dwóch rzeczy: o tym jak wygląda produkcja mięsa w Polsce wiem za dużo, żeby pozwolić sobie na konsumpcję, a dwa: Niemcy mają lepszą kuchnię. Moim zdaniem, zaznaczam, ale porównując kapciowatego schabowego + papę z pyry i surówki, których pierwsza młodość bezpowrotnie minęła, do robionego na masełku sznycla na kupce podsmażanych ziemniaków z zasmażaną kapustą to sorry, ale wybieram to drugie. Generalnie nie jestem entuzjastą polskiej kuchni (co innego staropolskiej, bo warzywa z miodem, góra soczewicy i jagłów zawsze spoko). Wracając jednak: pojechałam do Goerlitz jeszcze w innym celu: chcąc zobaczyć to, czego do tej pory nie widziałam i zapuścić się w inne części miasteczka.

12.9.16

Jarmark w Goerlitz

      W ostatni weekend sierpnia w Zgorzelcu jak i w Goerlitz odbywa się wielka impreza nazywana po naszej stronie Nysy Jakubami. Upamiętnia to niejakiego Jakuba Boehme, pierwszego niemieckojęzycznego filozofa, okultystę, z zawodu szewca.
      Boehme mieszkał w dzisiejszym Zgorzelcu, zaraz przy brzegu rzeki. Miał dość spore problemy ze wszystkimi możliwymi kościołami, przez co musiał się ukrywać i opuszczać Goerlitz, bywał między innymi w Świnach czy Dreźnie i dopiero właśnie tam zdobył uznanie. Czym jednak wcześniej tak podpadł? Swoimi wizjami i swoim dziełem Aurora, czyli Jutrzenka o poranku, które o rzeczonych wizjach opowiadało. Aurora  nie zachowała się w całości do naszych czasów, pozostały po niej jedynie fragmenty. Zagadnienia, które poruszał dotyczyły w głównej mierze teologii chrześcijańskiej i powiem szczerze, że są one dla mnie umiarkowanie zajmujące.
     Na jarmark jednak pojechałam wraz z mamełę, która odwiedziła mnie we Wrocławiu, zachęcone przez moją zgorzelecką koleżankę Razjel. Wizja regionalnych piw, kiełbasek, staroci i tandety wszelakiej, jeszcze w tak malowniczym anturażu jakim jest Goerlitz, do mnie zdecydowanie przemówiła.

11.9.16

Ostatnie dni lata

    Zanim wrócę nieco w czasie i opiszę wam wizytę w Kopenhadze, postanowiłam podzielić się nieco świeższymi sprawami. Zaniedbałam nieco blogowanie, bowiem sporo podróżowałam, pisałam biografię Heydricha i pracowałam. Wydarzyło się dużo, ale opisywać nie ma komu. Może zatem, zamiast iść chronologicznie, powinnam zacząć od rzeczy najświeższych i skończyć na najwcześniejszych.