15.3.16

Malinowy sorbet - kolejny sweter mojego autorstwa

Popełniłam kolejny, już czwarty, a trzeci samodzielny sweter. Jego wykonanie zajęło mi cztery dni i jak dotąd napawa mnie on największą dumą. Wzór zaczerpnęłam z bloga couturette.de a właściwie okładki jednego ze zeskanowanych przez nią magazynów z przełomu lat 30-tych i 40-tych. Tak, robiłam to bez jakiejkolwiek instrukcji, bazując jedynie na obrazku, dlatego wprawna dziewiarka pewnie widząc efekt moich prac pewnie złapie się za głowę.
          Zdecydowałam się na brudnomalinową włóczkę Lanagold (w połowie akryl, w połowie wełna; nie jestem fanką 100% wełny, bo strasznie się kulkuje i jest dla mnie za ciepła). Sweterek pochłonął dwa i pół motka. Obawy miałam przy tworzeniu rękawów, że nie wyjdą mi takie ładne, regularne bufki u góry, bowiem zawsze robię bufki odwrotnie (bardzo puchate pod pachami i bardzo płaskie od strony zewnętrznej). Tym razem eksperyment się powiódł i wszystko zakończyło się sukcesem, a sam sweterek naprawdę dobrze wygląda jak na moje skromne, amatorskie możliwości.



No comments:

Post a Comment