Showing posts with label lata pięćdziesiąte. Show all posts
Showing posts with label lata pięćdziesiąte. Show all posts

27.1.20

Betty Barclay - pasiasta tajemnica

Spora część z Was przynajmniej ze słyszenia zna sieciówkę Betty Barclay - nie jest ona może specjalnie popularna w Polsce, ale z tego co się orientuję mają parę sklepów w Polsce i stosunkowo dużą ilość używanych ubrań od nich można znaleźć na serwisach aukcyjnych.

7.6.19

Berlin - czyli jak wygląda sklep vintage od kuchni

Pewnie jeśli śledzicie losy Breslauerin, czy jakikolwiek inny sklep vintage, zastanawiacie się jak wygląda zdobywanie dóbr wszelakich. Jako, że często biorę udział w takich łupieżczych eskapadach, to chętnie Wam o tym opowiem, na przykładzie Berlina.
Jeden z łupów - jedyny, który do mnie trafił

7.4.19

Mój Vintage - Balowa Maślanka

Kolejny szczęśliwy strzał  z second-handu w mojej karierze. Poniższa suknia z lat czterdziestych została przeze mnie odnaleziona podczas grzebania w odzieży na wagę.

27.3.19

Lista pięciu trudnych dodatków

Jakiś czas temu przybliżyłam Wam kilka porad odnośnie tego, jak wyglądać mniej więcej historycznie poprawnie. Ustaliliśmy, że nie każdemu musi chodzić o taki look, inni wolą iść w bardziej nowoczesne i swobodne podejście i nie ma w tym nic złego. Ale teraz pora na listę paru dodatków, które potrafią zepsuć Waszą vintage stylizację.
Epokowe boa

12.2.19

Jak wyglądać historycznie poprawnie? - podstawy

Od jakiegoś czasu sporo dziewczyn pyta mnie i o datowanie różnych ubrań, ale też o to, czy ich ubrania są historycznie poprawne. Przy czym uważam, że ubierając się vintage (i retro), poprawność historyczna nie jest obowiązkowa, ale jeśli ktoś ma potrzebę wyglądania autentycznie, to zaserwuję parę praktycznych porad, które pozwolą Wam na podrasowanie garderoby tak jak chcecie. Nie jest to w żaden sposób obligatoryjne. Najważniejsze, żeby ubrania sprawiały Wam radość i były dla Was komfortowe, a to jak je zestawicie zależy od Was tylko i wyłącznie. Nie ma jakiejś biblii vintydżu, złotych zasad, do których wszyscy muszą się stosować, bo inaczej nie są godni do vintydżowania. Jeśli ktoś Wam wmawia, że musicie to, to i tamto, to dajcie sobie z takimi mentorami spokój. Moda ma być dobrą zabawą i cieszyć Was, a nie osoby, które z jakiś względu uważają się za guru w temacie. Jeśli chcecie być poprawne historycznie super. Jeśli nie, to też super. To jest Wasza decyzja tylko i wyłącznie, a jeśli ktoś nie chce się z Wami zadawać, bo jesteście za mało tró, to nie jest to dobre towarzystwo i wartościowa znajomość.

3.1.19

Nie mój Vintage - Różowa dirndlowa

Moda na dirndle nie przeminęła wraz z upadkiem Trzeciej Rzeszy. I dobrze. Na fali była i jest w kolejnych dekadach, aż do dziś. W przeciwieństwie do polskich strojów ludowych, czy ogólnej ludowości, która odżyła dopiero w ostatnich latach, po pewnej wyrwie jaką stanowił okres transformacji - pamiętajmy, że w PRL-u dość mocno kładziono nacisk na to, żeby stroje, czy zespoły ludowe miały swoje miejsce w mainstreamie - w modzie austriackiej, niemieckiej, ale też amerykańskiej, czy brytyjskiej, dirndl zawsze jakoś funkcjonował i inspirował, choć nie wszyscy byli tego świadomi.

26.12.18

Mój Vintage - Niepozorna seledynowa

Wyjątkowo dzisiaj będzie o czymś nie z lumpeksu. Ta seledynowa sukienka została przeze mnie upolowana na Ebay, a jej koszt wyniósł szalone 4 funty brytyjskie. Licytujących musiały zniechęcić opisy: XXS, size 6 itp. Bo z tego co zauważyłam, to Brytyjki raczej nie rzucają się na małą odzież, co potwierdzają sklepy retro typu Collectif, Lindy Bop, Lady Vintage, w których najmniejsze rozmiary najzwyczajniej w świecie się nie sprzedają. Przez to rozmiarówka idzie w górę, a osoby takie jak ja nie mają czego szukać w retro butikach z Wysp Brytyjskich. Z drugiej strony to pozwala na upolowanie ładnego i taniego vintage z lat pięćdziesiątych w bardzo okazyjnej cenie. Czego przykładem jest opisywana sukienka.

5.11.18

Orientalny Vintage - Cheongsam

Uwielbiam, egzotyczne, niejednoznaczne rzeczy. Jedną z nich, jest cheongsam, pochodzący z lat 1930 do 1955. Trudno ustalić konkretną datę, ponieważ, ubranko wygląda na przerabiane, konkretnie na ucięte, do dość krótkiej długości. Takie praktyki często miały miejsce na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych.

27.10.18

Mój Vintage - Saksońskie chryzantemy

Kolejna z berlińskich nowości. Znaleziona razem z czerwoną sukienką z wełny, w jednym z second-handów w stolicy Niemiec. Tym razem to bardzo strojna sukienka z lat pięćdziesiątych.

15.10.18

Mój Vintage - Czarna Tafta

Od dłuższego czasu brakowało mi rozkloszowanej, czarnej sukienki. Takiej eleganckiej, z newlookowym flow. I o ile poszukiwania na Etsy kończyły się długą listą życzeń, to zawsze miałam opór przed kupowaniem rzeczy prostych i bez bajerów. Jak już ładować w coś swój majątek, to zdecydowanie w coś spektakularnego i czegoś, czego nie da się dostać.

27.8.18

Mój Vintage - Turkusowa wełna


Ostatni weekend sierpnia spędziłam wraz z Kasiełą i znajomymi w Halle na Laternenfest. I chociaż ze względu na suszę w okolicach Soławy odwołano nam fajerwerki, to udało nam się dość dobrze odpocząć, a także zdobyć parę perełek. Jedną z nich jest wełniana, rozkloszowana sukienka z lat pięćdziesiątych, w kolorze turkusowym, wyszywana w różowe róże.

18.8.18

Znów w Goerlitz

Strasznie się zakochałam w tym miasteczku. Chyba dało się zauważyć wertując tego bloga. Ostatnią okazją, by odwiedzić słoneczne Goerlitz był 15 sierpnia. Może i mało patriotycznie, ale ze względu na cyrki i pozwolenia na marsze ONR, czy innych Pokemonów, wolę spędzać wszystkie święta państwowe poza granicami naszego kraju.

25.7.18

Mój Vintage - Złotko

Wspominałam Wam jakiś czas temu o tej sukience. Udało się ją dorwać mojej Kasi na Old Fleas - dużym Vintage targu w Berlinie. Co jakiś czas udaje mi się ją pożyczyć, chociaż nie do końca na mnie pasuje: jest za duża, jednak udaje się to trochę oszukać i ukryć tymczasowymi rozwiązaniami (jak choćby małymi zaszewkami zrobionymi tak, żeby po zdjęciu od razu je rozciąć i nie było śladu.

18.7.18

Lana Lobell - Katalog Mody z lat pięćdziesiątych - kolejna odsłona

Niespodzianka!
Cieszę się, że bardzo podobał się Wam katalog Lana Lobell, którym podzieliłam się nie tak dawno temu na łamach swojego bloga. W moje ręce wpadł kolejny, najprawdopodobniej nieco wcześniejszy, także z okresu świątecznego.

16.7.18

Sukienka i spódnica z koła na zamówienie

Ostrzegam: zdecydowanie nie jestem gotowa do szycia ludziom na zamówienie, to był raz, a raz jak wiadomo nie zając.
  Otóż ostatnio miałam okazję spróbować swoich sił szyjąc na kogoś innego niż ja sama. Miałam do zrobienia dwie dość łatwe, by nie powiedzieć banalne rzeczy: spódnicę z koła i sukienkę, też z koła.

6.7.18

Harz - góry, zamki, miasteczka

Udało mi się zrealizować wielkie marzenie. Od lat chciałam zobaczyć Quedlinburg i dzięki mojej mamełę plan został wykonany, a ja jestem bardziej niż szczęśliwa.

27.6.18

Lana Lobell - Katalog Mody z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

Dzisiaj mam dla Was bardzo przyjemną i kolorową niespodziankę. Do mojej kolekcji trafił niezwykle uroczy katalog Lana Lobell z przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Znajdziemy w nim piękne rozkloszowane i ołówkowe sukienki, zarówno dzienne, jak i wieczorowe, spódnice, sweterki, bluzki, ale także modę męską i obuwie. Uczta dla oczu i świetna inspiracja!

26.5.18

Christian Dior i ikony paryskiej mody z kolekcji Adama Leja - wystawa w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

     Zawitałam w rodzinne strony. Miał być to standardowy wyjazd do rodziny, żeby zobaczyć co u mamełę i tatełę słychać. Ale coś mnie zaskoczyło.
    I nie był to Christian Dior, chociaż o tym będzie dalej w notce. Chodzi rzecz jasna o pożar w zgierskiej Borucie, jakoś 6 km od mojego domu rodzinnego. Do pożaru też przejdziemy.

19.5.18

Mój Vintage - Kapelusze i kwiaty + Old Fleas Berlin

Miałam naprawdę intensywny weekend. Zaraz po Koglu Moglu i wykładzie, na drugi dzień o świcie ruszyłam do Berlina w asyście Kasieły i divine platinum blonde Karolinie, cesarzowej Lindy Bopów i Matce Wszystkich Papug. Okazja trafiła się nie lada, bo w czwartek przeczytałam, że w Ballhaus Berlin przy Chausseestraße 102 odbywa się Vintage Market o nazwie Old Fleas. Okolica Chausseestraße jest mi baaardzo dobrze znana i przypomina mi najpiękniejsze chwilę 2010 roku, kiedy pierwszy raz pojechałam do Berlina sama, w towarzystwie 15 euro, niezmordowanych zamszowych bucików, które miałam od 2 klasy gimnazjum i odstrojona jak choinka. Czasy jak wczasy. Dawno temu to było, ale fakt, faktem, że okolicę znam bardzo dokładnie, toteż się bardzo ucieszyłam, że cykliczne vintage markety są organizowane właśnie w lokalu, nad którym parę razy spałam.

5.5.18

Wizyta w Miśni

Moja majówka była naprawdę intensywna. Praktycznie od 27 kwietnia ciągle w trasie, czy to po Dolnym Śląsku, czy już w Saksonii. Z okazji urodzin, a do tego wizyty przyjaciółki ze Szczecina, odbywamy kolejne wojaże krajoznawcze. Zawiało nas do Miśni. Jeśli śledzicie mojego bloga już dłuższy czas, to wiecie, że to nie była moja pierwsza wizyta w tym niezwykle urokliwym mieście.