Showing posts with label robienie na drutach. Show all posts
Showing posts with label robienie na drutach. Show all posts

11.10.16

Kamizelka na cieplejsze dni

Wraz z powrotem jesieni, która nadeszła zresztą dość intensywnie, wróciłam do robienia na drutach. Na pierwszy ogień poszła dość łatwa w wykonaniu kamizelka. Model popularny w latach trzydziestych i czterdziestych zarówno u pań jak i u panów, przy czym częściej tego typu część garderoby nosili jednak mężczyźni podczas gry w krykieta.
Kamizelkę wykonałam z włóczki Alizee w kolorach czerwonym i białym. Zajęło mi to około trzech dni, średnio po 3-4 godziny pracy dziennie. Efekty oceńcie sami:

8.4.16

Szyję i dziergam - spódnica nr 2, sweterek rozpinany

Narobiłam się ostatnio. Uszyłam kolejną spódnicę, o kroju z lat trzydziestych, stworzoną z tego samego wykroju co jej ciemnozielona poprzedniczka. Nic zaskakującego w sumie, ale i tak się wam pochwalę:
Jakieś dziwne zdjęcie nam wyszło, wyglądam jak ofiara fotoszopa, a jedyne co poprawiałam to kontrast.
Przejdźmy jednak do sweterka. To kolejny twór z Lanygold, która stała się moją włóczką najulubieńszą. Tym razem kolor herbaciany. Wzór swetra pochodzi z książki Stich in Time, której autorką jest Susan Crawford (zapożyczony z lat trzydziestych). Jest zapinany na siedem guzików. Wzdłuż swetra płyną warkocze. Moje pierwsze warkocze. Ich robienie jest zaskakująco łatwe. Za to jak to fajnie wygląda.
Beauty filter bez beauty filtra. Coś się robi z aparatem :D 


Co sądzicie o moich wytworach?

21.3.16

Prosto z lat czterdziestych - sweterek Miętus

    Minął kolejny tydzień i wzbogaciłam się o kolejny sweterek. Powstał z dwóch motków Lanygold w kolorze brudnomiętowym. Wzór zaczerpnęłam z bloga Vintage Knitting Files . Oryginał pochodzi z lat 40-tych, z brytyjskiego magazynu poświęconego robótkom ręcznym. Oryginał najprawdopodobniej był w kolorze brązowym, przyozdabiały go dwie zapinki. Nie mogłam nigdzie znaleźć tego typu zapięć dlatego na razie moja wersja prezentuje się tak:
Bufki dopchnęłam dwoma poduszkami do ramion, bo bez nich, mimo wykonania wszystkiego zgodnie z instrukcją, wyglądałam jak rosyjska zapaśniczka prosto z tajgi. Niestety, ale ubrania z lat 40-tych prezentują się bez wszelakich wypełniaczy, dość niewyjściowo. Poduszeczki to jednak wydatek rzędu 5 zł i dostać je można w każdej pasmanterii. Efekt ich zamontowania jest naprawdę jak z epoki.
Jak się wam podoba?

15.3.16

Malinowy sorbet - kolejny sweter mojego autorstwa

Popełniłam kolejny, już czwarty, a trzeci samodzielny sweter. Jego wykonanie zajęło mi cztery dni i jak dotąd napawa mnie on największą dumą. Wzór zaczerpnęłam z bloga couturette.de a właściwie okładki jednego ze zeskanowanych przez nią magazynów z przełomu lat 30-tych i 40-tych. Tak, robiłam to bez jakiejkolwiek instrukcji, bazując jedynie na obrazku, dlatego wprawna dziewiarka pewnie widząc efekt moich prac pewnie złapie się za głowę.

3.3.16

Sweterek błękitny a la lata 30-te


Ostatnio chwaliłam się pierwszym samodzielnie wykonanym sweterkiem. Nie był to jednak pierwszy sweter, jaki zrobiłam częściowo. Wyżej ukazany sweterek to praca zbiorowa autorstwa trzech pokoleń: mojej babci, mamy, mnie, a do tego kołnierzyk wykonała koleżanka mamy z pracy. Wyszedł z tego taki cudaczek, z niezwykle miękkiej wełny (i akrylowego żabota). Trochę jest na mnie duży, ale do przeżycia, jedyne co to ramiona trochę opadają, ale w kolejnych swetrach nauczyłam się tego unikać. 
Za wzór, jak już pisałam we wcześniejszych postach, posłużył mi sweterek z niemieckiego podręcznika robienia na drutach z lat 30-tych.
A tak cudaczek prezentuje się na wieszaku:


13.2.16

Ogryzek - mój pierwszy samodzielnie wykonany sweterek

Jak już część z moich kochanych Czytelników wie od pewnego czasu robię na drutach. Wspólnymi siłami z babcią i mamuśką udało mi się zrobić sweterek z niemieckiej książeczki z lat 30-tych. Wkrótce pochwalę się finalnym efektem tej pracy zbiorowej. W międzyczasie jednak popełniłam inny sweterek. Całkiem sama.