12.2.19

Jak wyglądać historycznie poprawnie? - podstawy

Od jakiegoś czasu sporo dziewczyn pyta mnie i o datowanie różnych ubrań, ale też o to, czy ich ubrania są historycznie poprawne. Przy czym uważam, że ubierając się vintage (i retro), poprawność historyczna nie jest obowiązkowa, ale jeśli ktoś ma potrzebę wyglądania autentycznie, to zaserwuję parę praktycznych porad, które pozwolą Wam na podrasowanie garderoby tak jak chcecie. Nie jest to w żaden sposób obligatoryjne. Najważniejsze, żeby ubrania sprawiały Wam radość i były dla Was komfortowe, a to jak je zestawicie zależy od Was tylko i wyłącznie. Nie ma jakiejś biblii vintydżu, złotych zasad, do których wszyscy muszą się stosować, bo inaczej nie są godni do vintydżowania. Jeśli ktoś Wam wmawia, że musicie to, to i tamto, to dajcie sobie z takimi mentorami spokój. Moda ma być dobrą zabawą i cieszyć Was, a nie osoby, które z jakiś względu uważają się za guru w temacie. Jeśli chcecie być poprawne historycznie super. Jeśli nie, to też super. To jest Wasza decyzja tylko i wyłącznie, a jeśli ktoś nie chce się z Wami zadawać, bo jesteście za mało tró, to nie jest to dobre towarzystwo i wartościowa znajomość.

4.2.19

Berlin Old Fleas i mój vintage - Sutaszowa

Wczoraj, bardzo późną nocą wróciłam z weekendu w Berlinie, gdzie razem z Breslauerin i Retromanią, brałyśmy udział w kolejnej edycji targów vintage Old Fleas.

31.1.19

Mój Vintage - Lisia Czekolada

Ostatnie tygodnie upływają mi naprawdę bardzo intensywnie, ze względu na wzmożone prace nad książką i liczne, targi i eventy, na które jeździmy razem z Breslauerin. Podczas jednych z nich, które odbyły się w TU w Łodzi, z patronatem Vintage Girl (to świetna impreza i mam nadzieję, że doczeka się kolejnych edycji), kupiłam kolejną sukienkę z lat dwudziestych. Oczywiście od Kasi Fistasi.

28.1.19

"1910-1932" o modzie plażowej z sierpnia 1932 z broszury Kaufhaus Wilhelm Joseph

  Mam dla Was małe, niezobowiązujące tłumaczenie, krótkiego artykuliku, z broszury reklamowej domu handlowego Wilhelm Joseph, który mieścił się w Berlinie, na ulicy Hauptstrasse 163. Kamienica ta nadal istnieje i obecnie funkcjonuje tam wielki sklep z rowerami. am budynek jest bardzo ładny i jak będziecie w okolicy, można zajrzeć, chociaż jej forma została znacznie uproszczona.
  Co do samego artykułu to jest on o tyle ciekawy, że zestawia on modę z lat dziesiątych, z modą z początku lat trzydziestych, oczywiście chwaląc nowoczesne rozwiązania i zdobycze emancypacji, ale doceniając kunsztowność dawnych ubiorów. Nie zmienia to jednak faktu, że autorzy wychodzą z założenia, że możliwość uprawiania sportu i swobodnego pływania jest im o wiele bardziej bliższa niż robótki ręczne i unikanie słońca. Zresztą, same i sami przeczytajcie:


6.1.19

Mój Vintage - Jedwabne cudeńko

Mam w swojej szafie parę jedwabnych bluzek z dawnych lat. Najstarszą z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, jednak opiszę Wam dzisiaj bardzo ciekawy przypadek: jedwabną bluzkę bez rękawów od Harvey Nichols.

3.1.19

Nie mój Vintage - Różowa dirndlowa

Moda na dirndle nie przeminęła wraz z upadkiem Trzeciej Rzeszy. I dobrze. Na fali była i jest w kolejnych dekadach, aż do dziś. W przeciwieństwie do polskich strojów ludowych, czy ogólnej ludowości, która odżyła dopiero w ostatnich latach, po pewnej wyrwie jaką stanowił okres transformacji - pamiętajmy, że w PRL-u dość mocno kładziono nacisk na to, żeby stroje, czy zespoły ludowe miały swoje miejsce w mainstreamie - w modzie austriackiej, niemieckiej, ale też amerykańskiej, czy brytyjskiej, dirndl zawsze jakoś funkcjonował i inspirował, choć nie wszyscy byli tego świadomi.

26.12.18

Mój Vintage - Niepozorna seledynowa

Wyjątkowo dzisiaj będzie o czymś nie z lumpeksu. Ta seledynowa sukienka została przeze mnie upolowana na Ebay, a jej koszt wyniósł szalone 4 funty brytyjskie. Licytujących musiały zniechęcić opisy: XXS, size 6 itp. Bo z tego co zauważyłam, to Brytyjki raczej nie rzucają się na małą odzież, co potwierdzają sklepy retro typu Collectif, Lindy Bop, Lady Vintage, w których najmniejsze rozmiary najzwyczajniej w świecie się nie sprzedają. Przez to rozmiarówka idzie w górę, a osoby takie jak ja nie mają czego szukać w retro butikach z Wysp Brytyjskich. Z drugiej strony to pozwala na upolowanie ładnego i taniego vintage z lat pięćdziesiątych w bardzo okazyjnej cenie. Czego przykładem jest opisywana sukienka.