12.2.16

Flapperki, dlaczego jestem na "nie"

Była już notka o tym, czego nie lubię w stylach retro i vintage. Odnosiła się raczej do czasów współczesnych i zaadaptowaniu mody z dawnych lat. Nie poruszałam tam jednak historycznych zagadnień i trendów, które wywołują u mnie alergię. Nadrobię to dzisiaj.
Uosobienie tego, czego nie znoszę w retro źródło: wikipedia.org


      Flapperki. Co prawda mam jedną sukienkę stylizowaną na lata dwudziestwe, jednak wygląda ona dużo lepiej niż suknie z epoki. A ja nie maluję sobie twarzy na chorego pingwina. Flapperki to dla mnie estetyczny koszmar.
     Najpaskudniejsze na świecie, krótkie fryzury, do tego pozbawione jakiejkolwiek formy kroje ubrań i mocny makijaż, który z najpiękniejszej dziewczyny robił maszkarę. Ze wszystkich możliwych aktorek najbardziej nie lubię Louise Brooks. Talent żaden, paskudna mimika i wygląd, który gwałci moje odczucia estetyczne. Nie dziwota, że jej kariera skończyła się równie szybko jak zaczęła.
     Tak samo odstraszająco przez rolę w Kabarecie (który uważam za wybitnie słaby film, który udaje, że jest bardziej ambitnym dziełem, niż musicalem pełnym nieciekawych numerów z trudną historią w tle opowiedzianą w wyjątkowo naiwny sposób) działa na mnie równie niezdolna Liza Minelli.
    Stroje flapperek nie nadają się na nikogo, prócz młodych, szczupłych chłopców. Młode dziewczyny, dojrzałe kobiety, czy starsze panie jak jeden mąż (sic) wyglądają w nich beznadziejnie. Masz szerokie ramiona? To nie jest strój dla ciebie. Wcięcie w talii? I tak będzie niewidoczne. Jesteś przy kości? Takim strojem tylko uwypuklisz niedoskonałości sylwetki. Masz biust? I tak będziesz wyglądać jak w worku. Dodatkowo długość flapperskiego odzienia skutecznie skraca sylwetkę. Nie dla niskich osób. Przechodząc do nóg. Jeśli ma się odrobinę tłuszczu, bądź mięśni, na łydkach to nie dość, że sylwetka będzie skrócona, to nogi będą wyglądały na niezwykle masywne. Osoby ze szczupłymi nogami mogą z drugiej strony mieć zaburzone proporcje pomiędzy prostokątnym korpusem bez wcięcia i wątłymi łydkami.
    Szczerze mówiąc na zdjęciach z epoki nie widziałam nikogo, komu pasowałby ten styl. Jego uwspółcześniona wersja, w niektórych przypadkach wygląda o wiele lepiej.
Nope. źródło: http://vintagedancer.com/1920s/1920s-plus-size-fashion-history/

     Niemniej jednak styl flapperek nie był jednym w latach 20-tych i znajdzie się tam parę urzekających elementów.

4 comments:

  1. Kwestia gustu. Krój typowej kiecki faktycznie trudny, ale 'uchłopięcenie' sylwetki, krótkie fryzury oraz mocniejszy makijaż - dla mnie osobiście jest to wszystko całkiem miodne (nie przekonują mnie za to zupełnie długie pukle oraz ubrania nadające sylwetce kształt klepsydry). Wszystko jest dla ludzi.

    Loco

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak to jest post typowo o kwestii gustu. Mocny makijaż jest fajny o ile nie wygląda jak robiony na "trupka" podbite oko, opuszczone powieki, małe usta (jeszcze wtedy byly modne dosc ciemne szminki, wiec te twarze wygladaly bardziej sino i martwo). troche takie retro-emo te flapperki

      Delete
  2. Można też na to zjawisko jednak spojrzeć pod innym kątem. Flapperki były w zasadzie jedną z pierwszych młodzieżowych subkultur i chodziło im o kontestację, a za tym niekoniecznie idzie piękno, urok i te sprawy ;) One wybierały dość świadomie właśnie to, co godziło we wcześniejszy porządek estetyczny w modzie (chociaż też niekoniecznie były pierwsze, wiadomo, ale właśnie o ten bunt pod tytułem moda nie musi być ładna chyba początkowo chodziło), łączyły to z konkretnym trybem życia, to była spójna całość, trochę taki punk międzywojnia :D Dziewczyny wyraźnie sprzeciwiały się panującemu wzorcowi kobiecości, nawet spłaszczały sobie biust, chciały być chłopięce. Potem okazało się, że flapperki wcale nie zmieniły za bardzo wzorca kobiecości obowiązującego np w kinie - paradoksalnie "wyzwoliły" w pełni kobiece ciało, czyli pojawiło się więcej zmysłowości, golizny itd., a mocny makijaż jaki przed nimi nosiły prostytutki nagle wyskoczył z puderniczek eleganckich kobiet. Ciekawe, że część z tych elementów przyjęła się tak powszechnie i właściwie czy nadal mówimy o flapper girl? Powstał jakiś kanon, gdzie miksowano to, co flapperowe z innymi rzeczami. Szkoda, że podałaś tak mało przykładów, bo o flapper myśli się często jako o stylu reprezentatywnym dla lat 20, a nawet całej epoki przedwojennej. Kiedy piszesz o fryzurach też nie wiem do końca, o które Ci chodzi, o hełm w stylu L.B. czy coś innego, bo krótkie włosy, za to różnie układane i zdobione były w tamtym okresie w pewnym momencie powszechne, podobnie kapelutki cloche, usteczka Cupid’s Bow itp., ale styl flapperek jako całość nadal jednak zarezerwowany był dla pewnej grupy młodych raczej rozrywkowych pań. Reszta coś tam brała z tego stylu, a coś pomijała albo modyfikowała. I dopiero w takim wydaniu styl lat 20 jest dziś często nazywany flapper zamiennie z art deco (moda ślubna, yay), ma swoją uwspółcześnioną wersję - jeszcze jeden paradoks, który zdziwiłby flapperki - kojarzy się z elegancją i luksusem :D

    Fajnie, że wspominasz pod koniec o tym, że lata 20 to również inne sprawy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zgodzę się, że to była pierwsza subkultura. Jednak byli i wcześniej dandysi i werteryści ;) i na pewno wiele innych, wcześniejszych, o których nie słyszałam. Przed samymi flapperkami byli też futuryści, na upartego w Rosji było też wiele dziwacznych trendów (of course przed rewolucją)
      Nie wiem czy one robiły to zupełnie świadomie, czy przyjmowały to, co było kreowane przez ówczesnych projektantów i wzorce w kinie/teatrze. Często bowiem najpierw były kreacje filmowe, potem przenosiło się to na ulice (a przynajmniej tak to miałam wyłożone na historii kina). Podobnie jest teraz. Najpierw show biz wypuszcza nam Lady Gagę, a potem poszczególne elementy wytworu Gagą zwanego przenoszą się na ulice. Kim Kardashian to chyba lepszy przykład jeszcze na to.

      Uwspółcześnione kiecki do tańca czy właśnie suknie ślubne, gdzie jednak popracowano nad tym, żeby to nie wyglądało koszmarnie źle, moim zdaniem wygladaja dużo lepiej. I kobiety też się nieco bardziej świadomie malują ;D

      Delete